Ruszył nowy portal żeglarski
 Oceń wpis
   
14 kwietnie rozpoczął swą działalność Internetowy Informator Żeglarski sailnews.pl. Ambicją autorów serwisu jest stworzenie internetowej bazy danych dla żeglarzy - zarówno tych początkujących jak i doświadczonych wilków morskich.

W serwisie, oprócz nowinek ze świata żeglarstwa, można znaleźć artykuły, poradniki, opisy ciekawych miejsc najczęściej odwiedzanych przez żeglarzy.

Duży nacisk położono na rozwój działu informator w którym między innymi można znaleźć szczegółowe informacje o marinach z całego świata. Redakcja zapowiada dalszą rozbudowę tego działu oraz bieżące aktualizacje zawartych tam informacji.

Jedną z cech która stanowi o unikalności tego portalu żeglarskiego, nawet na skalę europejską jest część pogodowa. W typowych serwisach żeglarskich możemy znaleźć tylko linki do map pogodowych. Portal sailnews.pl zupełnie zmienił podejście do tej sprawy. W serwisie znajdują się aktualne zdjęcia
satelitarne oraz dane meteo z automatycznych stacji meteorologicznych rozmieszczonych w najpopularniejszych marinach. Dane pogodowe aktualizowane są co 15 minut. Już nie długo uruchomione zostaną także szczegółowe prognozy pogody dla żeglarzy.

Internetowy Informator Żeglarski można znaleźć pod adresem - Sailnews.pl - żeglarstwo i sporty wodne
Komentarze (1)
Kto się boi naszej klasy?
 Oceń wpis
   
Popularność serwisu "nasza-klasa.pl" przerosła oczekiwania nie tylko specjalistów ds. marketingu w internecie, ale także samych Twórców tegoż serwisu. Ostatnio bardzo wiele zostało powiedziane na temat tej witryny w mediach a także licznych blogach ludzi aspirujących do miana „guru e-biznesu”. Jednak spoglądając na większość tych wypowiedzi, nie sposób odnieść wrażenia iż komuś bardzo zależy na storpedowaniu tego serwisu.

W tym poście nie chcę przyjmować roli obrońcy „naszej-klasy”, ale chciałbym przedstawić inny punkt widzenia, choć mam świadomość iż narażę się tym wielu pseudoekspertom, którzy na swych blogach posądzą mnie o przyjęcie korzyści majątkowych za napisanie tegoż posta.

Serwis „nasza-klasa” w sposób idealny wykorzystał „dziurę” istniejącą na rynku tego typu portali, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom niezliczonej rzeszy internautów. Reklama w prasie, telewizji a także internecie, miała niebagatelne znaczenie dla popularyzacji tego serwisu. Jednak największą reklamę zrobili sami internauci, przyciągając do serwisu rzesze znajomych, przyjaciół, rodziny a także osoby na co dzień nie korzystające z dobrodziejstw internetu. Nie sprawdziły się przewidywania iż upadek portalu jest kwestią paru miesięcy.

Rosnąca popularność serwisu powodowała znaczne obciążenie serwerów „naszej-klasy” do tego stopnia iż konieczna stała się rozbudowa infrastruktury technicznej. Przeprowadzka na nowe serwery odbyła się z potknięciem które było bardzo mocno komentowane i wykorzystywane przez przeciwników tego portalu społecznościowego. Z technicznego punktu widzenia, przeprowadzka ta była zadaniem ambitnym i trudnym. Pamiętajmy iż nie jest to serwis który można umieścić na jednym serwerze. Administratorzy musieli rozwiązać wiele problemów związanych z bazami danych, problemów na których rozwiązanie duże polskie portale miały kilka lat.

Można odnieść wrażenie iż duże portale takie jak onet.pl zdecydowanie boją się konkurencji ze strony „naszej-klasy”. Dowodem na to mogą być artykuły opublikowane na tym portalu, a dostępne pod tymi linkami:
http://wiadomosci.onet.pl/1674141,11,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/1670678,11,1,1,item.html
http://wiadomosci.onet.pl/1673689,18,1,1,,item.html

Czy jest to tylko rzetelna informacja dziennikarska na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Dlaczego wiele witryn odczuwa strach przed „naszą-klasą”? Sprawa jest bardzo prosta – jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Każda odsłona witryny generuje zyski. Tak potężny konkurent jakim jest „nasza-klasa” stanowi realną konkurencję w walce o reklamodawców.
Wystarczy porównać dwa wykresy badania „alexa” - zasięgu witryny oraz ilości odsłon.





Nie popadajmy także w skrajność iż każda krytyka „naszej-klasy” jest bezpodstawna. Aż prosi się aby ze względu na dane osobowe w serwisie wprowadzono funkcję która uniemożliwiałaby podgląd informacji osobistych osobom nie będącym na liście znajomych danej osoby. Już taka mała modyfikacja znacząco przyczyniłaby się do większego bezpieczeństwa użytkowników.

A skoro już jesteśmy przy bezpieczeństwie – w jednym z artykułów do którego linki można znaleźć powyżej czytamy iż serwis ten jest bardzo niebezpieczny dla swoich użytkowników ponieważ naraża ich na ataki a to złodziei, gwałcicieli, pedofilów, policjii i całego zła tego świata. Według mnie największym zagrożeniem dla użytkowników „naszej-klasy” jest przede wszystkim ich własna głupota. Jeżeli ktoś chce całemu światu obwieszczać ile aktualnie zarabia, gdzie mieszka, jakie ma samochód to aż sam się prosi o atak złodzieja. To tak jak w realnym życiu – idziesz ulicą, obwieszony złotem, z drogą komórką w jednej dłoni a w drugiej z wypchanym portfelem to na 100% będziesz o wiele bardziej łakomym kąskiem dla złodzieja niż zwykły szary człowiek. Taka niestety jest rzeczywistość.

A co Ty drogi czytelniku sądzisz na ten temat? Zapraszam do dyskusji.
Komentarze (6)
Banery reklamowe - szybka ankieta
 Oceń wpis
   
Zapraszam wszystkich serdecznie do wzięcia udziału w szybkiej ankiecie na temat banerów reklamowych w internecie. To "mini badanie" stanowić będzie podstawy do naszych kolejnych rozważań na temat sensu i kierunku rozwoju reklamy w internecie.
Komentarze (3)
Ciekawy projekt - sailingclub.com.pl
 Oceń wpis
   
Jakiś czas temu,miałem przyjemność realizować projekt dla firmy zajmującej się organizacją wypoczynku na jachtach oraz imprez integracyjnych dla klienta biznesowego - Sailing Club.
Usługi żeglarskie dla firm, z miesiąca na miesiąc cieszą się coraz większym powodzeniem, a zatem rośnie także konkurencja w tej branży.
Przystępując do realizacji projektu, chcieliśmy w nim połączyć "dwa światy" reprezentowane przez dwa, odmienne style - styl "czysty", prosty, statyczny, typowo biznesowy oraz styl pełen akcji, bardzo dynamiczny, reprezentujący wszystko co związane z żeglarstwem. Witryna miała być oryginalna a zarazem przyjazna dla odbiorcy.
Od strony technicznej, wykorzystuje ona technologię Flash, Ajax oraz PHP. Duży nacisk położyliśmy także na funkcje często używane przez klientów biznesowych takie jak możliwość wydruku strony. Funkcja ta, została zaimplementowana w sposób zupełnie różny od stosowanych powszechnie "wersji stron do druku", a mianowicie przy użyciu kaskadowych arkuszy stylu.
Pełną wersję witryny można znaleźć na stronie SailingClub - imprezy integracyjne oraz eventy firmowe.
Komentarze (0)
Branding banerowy dla małych firm?
 Oceń wpis
   
Po dłuższej nieobecności spowodowanej po części wakacjami, po części pracą, nowy "sezon roboczy" chciałbym zacząć tematem dość prowokacyjnym a za razem interesującym. W swoim poprzednim wpisie zastanawiałem się nad przyszłością banerów jako internetowej formy reklamy. Dziś zajmę się brandingiem banerowym z przeznaczeniem dla małych firm.

Wiem, że dla wielu osób słowa branding i mała firma wykluczają się wzajemnie. W publikacjach poruszających zagadnienia e-biznesu i reklamy w internecie, powtarzane są opinie o niskiej skuteczności kampanii banerowych, w przełożeniu na liczbę odwiedzających witrynę. Autorzy tych publikacji, sugerują iż ta forma reklamy przeznaczona jest jedynie dla dużych firm, mogących sobie pozwolić na tą formę reklamy? Ale czy jest tak w rzeczywistości?

Wszystko zależy od tego jaki model brandingu banerowego przyjmiemy za odpowiedni dla naszej kampanii. Kluczem do sukcesu jest.... targetowanie, czyli skierowanie reklamy na określoną grupę odbiorców. Nieraz zdarzało mi się widzieć, małe witryny, sklepy reklamujące się na dużych portalach. Wielu z nich już dziś niestety nie ma. Niewątpliwie koszty takiej reklamy przyczyniły się do tego. Średnia skuteczność takiej kampanii mogła wynosić maksymalnie od 2-5% w przełożeniu na liczbę odwiedzin. Jest to niewspółmierny nakład środków na reklamę w porównaniu z zyskami które ona niesie. Na taką reklamę mogą sobie pozwolić tylko duże firmy. Targetowanie umożliwia skorzystanie z tej formy reklamy nawet małym firmom, pozwalając zmaksymalizować stosunek liczby kliknięć w reklamę do liczby wyświetleń. Dodatkowo umożliwia zaistnienie marki czy produktu w świadomości potencjalnego klienta w stopniu o wiele wyższym niż kampanie o szerokim zasięgu. Pamiętajmy, że zyski z kampanii banerowych to nie tylko bezpośrednia liczba kliknięć w reklamę ale także zaistnienie w świadomości konsumenta, zapoznanie go z marką czy produktem. Można spotkać się z opiniami iż samo zaistnienie w świadomości klienta nie wystarcza. Badania jednak wykazują jednak coś innego.

Klient mający do wyboru zakupy w sklepie internetowym o którym nigdy nie słyszał, posiadającym niskie ceny, a sklep o cenach wyższych nawet o 5-10%, którego nazwa zaistniała w jego świadomości, w trosce o bezpieczeństwo swoich zakupów wybierze sklep droższy. Tak samo jest z produktami, te o znanej nazwie, rozpoznawalnej marce, choćby były droższe są o wiele częściej kupowane.
To są właśnie potencjalne zyski które może przynieść branding banerowy. W następnym wpisie przyjrzymy się konkretnemu przykładowi oraz spróbujemy utworzyć kampanię banerową dla małego sklepu internetowego.
Komentarze (0)
Czy banery reklamowe odejdą w zapomnienie?
 Oceń wpis
   
Irytują wielu internautów, lecz dla serwisów internetowych są główną formą reklamy i źródłem dochodów - banery reklamowe, bo o nich mowa, przechodzą swoistą ewolucję.

Jeszcze parę lat temu baner był małym elementem graficznym na stronie. Jego małe wymiary były uzasadnione niską przepustowością łączy internetowych oraz brakiem badań na temat skuteczności kampanii banerowych. Wraz z rozwojem internetu sytuacja ta zaczęła diametralnie się zmieniać. Rozmiar banerów początkowo wzrósł ponad dwukrotnie z rozmiaru 460 x 60 px, do rozmiaru Billboard czyli 750 x 100 px. Obecnie można spotkać wiele odmian banerów, o różnych kształtach i rozmiarach. Im większy baner, im bardziej przykuwa wzrok internauty, tym większa jest jego skuteczność.

Jeżeli już o skuteczności mowa to nie sposób pominąć wyników licznych badań reklam internetowych. Szacuje się, że skuteczność banerów reklamowych emitowanych w systemie CPM wynosi od 1-5%. Badacze spostrzegli także o wiele wyższą skuteczność banerów w formie top layer, tak bardzo popularnych wśród reklamodawców. Jednak wyniki przeprowadzonych badań wskazują iż skuteczność ta jest spowodowana nie tyle zainteresowaniem internauty co jego frustracją i brakiem możliwości zamknięcia reklamy (nie oszukujmy się, nie działające przyciski zamykania top layer'ów nie należą do rzadkości...). Nieuczciwe agencje reklamowe, dość często stosują tego typu triki aby sprowadzić internaute do serwisu klienta a tym samym zwiększyć skuteczność prowadzonych przez siebie kampanii reklamowych....

Ale skoro skuteczność tej formy reklamy jest tak niska, czy oznacza to, że odejdzie ona w zapomnienie? Absolutnie nie. Wszystko uzależnione jest od tego, czemu baner ma służyć. Przy reklamowaniu konkretnych produktów czy usług baner reklamowy cechuje się bardzo niską skutecznością. Sytuacja ta przedstawia się odmiennie w przypadku brandingu, czyli reklamowaniu i promowaniu marki. Mimo braku interakcji w postaci kliknięć, marki reklamowane za pomocą banerów, przy zachowaniu dużej liczby odsłon na użytkownika, trwale zapisują się w jego świadomości. W tym konkretnym przypadku baner reklamowy wydaje się być bezkonkurencyjną formą reklamy.
Komentarze (3)
Wpływ witryny na odbiór firmy przez klienta
 Oceń wpis
   
Od roku 2000 zaobserwować można było nagły wzrost liczby firmowych witryn internetowych. "Nie ważne jaką branżę reprezentuje Twoja firma - nie ma Cię w internecie - nie ma Cię w świadomości klienta."  Ta poniekąd nieprawdziwa teza zdaje się funkcjonować do dziś w świadomości każdego przedsiębiorcy. Problem polega na tym, jak widzą oni swoją wizytówkę w sieci.

Przeglądając liczne witryny firmowe, można odnieść wrażenie, że wielu przedsiębiorców trochę opacznie zrozumiało "zaistnienie w internecie". Wykonanie swoich witryn powierzają osobom, niejednokrotnie nie mającym pojęcia o zasadach dobrego projektowania, potrzebach klienta i nowych technologiach sieciowych. Inni z kolei posunęli się do absurdu w nadążaniu za nowinkami. Nie liczy się dla nich wygoda odbiorcy, tylko witryna pełna "modnych" błyskotek. Skrajność w obu tych przypadkach jest wielce szkodliwa.

Jeżeli chodzi o sam design witryny ma on ogromne znaczenie w odbiorze firmy, marki czy produktu przez potencjalnego klienta. Dobry projektant wykorzystuje kolor, zdjęcia a nawet delikatny podkład muzyczny aby odpowiednio zagrać na emocjach oglądającego. Dzięki temu witryna zaczyna istnieć w jego świadomości. Cokolwiek by nie mówili na ten temat specjaliści od użyteczności, prawda jest taka, że odwiedzający, wśród setek tysięcy witryn zapamięta tylko te o unikatowym wyglądzie. Mówiąc unikatowy wygląd nie mam tu na myśli bardzo często spotykanych "perełek" typu żółte tło, i niebieska czcionka, tudzież witryn "choinkowych", gdzie wszystko mruga, migocze itd. Nie prawdą jest także twierdzenie, że unikatowa witryna to taka która jest przeładowana grafiką. Bardzo dobrym przykładem minimalizmu w projektowaniu, a za razem oryginalności jest witryna.... Google.

Inną bardzo ważną kwestią jest aktualna treść witryny, oraz łatwość dostępu do informacji. Nic tak nie irytuje internauty jak brak aktualizacji treści. W skrajnych przypadkach zdarzyło mi się widzieć witryny dużych firm, gdzie ostatni artykuł "z życia firmy" został dodany w 2002 roku. Jeżeli chodzi o łatwość dostępu do informacji, samą architekturę stron www, warto ją bardzo dobrze przemyśleć, a w wypadku stron dużych objętościowy, zaopatrzyć je w wyszukiwarkę.

Sądzę, że w wielu wypadkach, dla dobrego odbioru firmy przez potencjalnych klientów, o wiele lepiej byłoby gdyby przedsiębiorcy nie posiadali witryn w ogóle, niż mieliby mieć te witryny które posiadają teraz. Raz zrażonego klienta, bardzo trudno jest odzyskać. Mam wrażenie, że polscy biznesmeni, muszą jeszcze dojrzeć do tego aby traktować internet jako poważne medium reklamy i kontaktu z klientem, a nie jako przykry obowiązek istnienia, który trzeba spełnić. Pocieszający jest fakt, że na przełomie ostatnich dwóch lat, wiele zaczęło się zmieniać w tym względzie....
Komentarze (0)
Czarny PR - internetowa wojna na słowa
 Oceń wpis
   

Nie od dziś wiadomo, że nic tak skutecznie nie może popsuć szyków konkurencji jak dobry "czarny PR".... Niewiele firm przyznaje się do stosowania tego typu praktyk, gdyż często balansują one na pograniczu prawa, jednak zapotrzebowanie na tego typu usługi na polskim rynku wzrasta w wykładniczym tempie.

Na czym polega "czarny PR"? Ogólnie rzecz ujmując techniki te opierają się na "odpowiednim" kształtowaniu świadomości grupy docelowej wykorzystując do tego celu media takie jak internet, telewizja, prasa a w dalszej kolejności przekazy ustne odpowiednio już ukierunkowanych odbiorców. Przedstawię to na paru przykładach, wziętych z życia, aczkolwiek nie będę podawać konkretnych marek, produktów oraz nazw firm wykorzystujących takowe działania.

Jakiś czas temu pewna firma kosmetyczna wprowadzała na rynek europejski, w tym także na polski, krem przeciwzmarszczkowy, mający być swoistą rewolucją. Kilka lat badań, olbrzymie pieniądze wydane na reklamę i marketing. Premiera kremu miała odbyć się w całej Europie tego samego dnia, a poprzedzała ją dobrze zorganizowana akcja reklamowa. Jak w tym czasie zachowywała się konkurencja? Myślą Państwo, że czekała na pierwsze wrażenia konsumentek? Otóż nie. Na wielu internetowych blogach, kobiecych forach dyskusyjnych zaczęły pojawiać się recenzje tego kosmetyku, delikatnie mówiąc mało przychylne. Potencjalne klientki mogły z nich dowiedzieć się, że krem ten powoduje uczulenie, szczypanie, wypryski i inne tego typu przykrości, a dodatkowo jest bardzo drogi i.... zupełnie nie działa. Oczywiście, zawsze można sobie pomyśleć, że ten kosmetyk nie każdemu mógł służyć tylko jest jedno ale..... - recenzje i nieprzychylne opinie na jego temat, pojawiły się tego samego dnia, na różnych witrynach ale... jeszcze przed oficjalną premierą tego produktu a więc nikt nie miał szans go tak przetestować, gdyż firma ta nie wypuściła wstępnej partii promocyjnej tegoż produktu. W akcji tej wykorzystano psychikę kobiet - obawa przed oszpeceniem, wieczne dążenie do doskonałości, presja otoczenia aby dobrze wyglądać. Nieprzychylne opinie które zostały napisane przez konkurencję mogły w znacznym stopniu ograniczyć sprzedaż produktu w początkowej fazie. Dodatkowo kobiety często wymieniają się swoimi doświadczeniami i przeżyciami ze swoim otoczeniem, a więc istniało duże prawdopodobieństwo przekazania tych informacji dalej, nawet osobom nie posiadającym dostępu do internetu.

Drugim przykładem jest jedna z polskich firm turystycznych, będących zdecydowanym liderem na rynku przewozów międzynarodowych. Liczne, nowoczesne autokary, ugruntowana pozycja na rynku. Wydawałoby się, że nic nie może popsuć tego wizerunku. A jednak mogło - jeden z autokarów przewożąc pasażerów na zagraniczną wycieczkę, wpadł w poślizg na oblodzonej autostradzie i wylądował w rowie. Dzięki nowoczesnemu autokarowi, żaden z pasażerów nie ucierpiał. Jednak konkurencja postanowiła wykorzystać sytuację. W internecie pojawiły się liczne spekulacje, a to mówiące, że autokar był niesprawny, kierowca był przemęczony i miał alkohol we krwi. Liczne wpisy na forach poświęconych turystyce mówiły o rzekomych częstych awariach i wypadkach autokarów tej firmy. W świadomości potencjalnych klientów utkwił strach i obawa. To zdecydowanie wpłynęło niekorzystnie na wizerunek firmy.

Dlaczego przedstawiłem akurat te dwa przypadki? Otóż na tych dwóch przykładach chcę pokazać zupełne inne podejście do sprawy, i walkę o konsumenta. Firma kosmetyczna bardzo szybko zareagowała na tą sytuację. Wystosowała pisma do właścicieli portali o usunięcie wpisów na forach i testach kosmetyków, dokładnie opisując zaistniałą sytuację. Dodatkowo pojawiły się liczne opinie zadowolonych konsumentek, co w bardzo dużym stopniu zniwelowało początkowe, złe wrażenie. A jak postąpiła firma turystyczna - nie zrobiła właściwie nic. Wyszła z założenia, że lepiej nie prowokować, nie zaczynać "wojny".  Oczywiście, bardzo szybko i profesjonalnie pomogła pasażerom, wszyscy zdecydowali się kontynuować wycieczkę. Jednak wpisy internetowe zostały. Nie było na nie właściwie żadnej riposty, poza jednym oficjalny pismem. "Specjaliści" od marketingu z tej firmy wychodzą z założenia, że skoro liczba klientów rośnie to bez sensu jest odpowiadanie na zaczepki konkurencji. Działanie takie, w opinii wielu osób zawodowo zajmujących się PR, jest dowodem ignorancji i głupoty. Internet jest "pamiętliwy". Według badań około 80% ludzi przed wyjazdem wakacyjnym szuka informacji o biurze turystycznym w internecie. A co w tym konkretnym wypadku znajdują? Liczne opinie, bez sprostowań o wysokim odsetku awaryjności i wypadków. Mnie to zdecydowanie by zniechęciło do podróży, a Państwa?

Komentarze (0)
Ograniczenia reklamy w internecie
 Oceń wpis
   

Jak donosi "Gazeta Prawna", Ministerstwo Transportu planuje wprowadzić nowelizację prawa telekomunikacyjnego gdzie znajdą się nie tylko zapisy dotyczące spamu, ale także dotyczące ograniczenia reklamy w internecie. Są to fatalne wiadomości dla wielu serwisów internetowych, utrzymujących się głównie z reklam.

Co spowoduje wprowadzenie w życie wyżej wymienionej ustawy? Branża internetowa jest zgodna - dla wielu serwisów oznacza to bankructwo, dla internautów zaś wzrost liczby treści za które będą musieli płacić.

Co zawarte jest w proponowanej przez Ministerstwo Transportu nowelizacji? W części dotyczącej spamu, według wnioskodawców spamem będą nie tylko jak ma to teraz miejsce, informacje handlowe otrzymywane na pocztę e-mail, ale także za pomocą chatów i komunikatorów internetowych. Dodatkowo rozszerzona zostanie definicja spamu. Spamem od tej pory będą także informacje o charakterze religijnym, politycznym oraz wszelkiego rodzaju łańcuszki szczęścia. Rozsyłanie spamu ma być karane wysoką grzywną dochodzącą do 50tys PLN.

W części dotyczącej reklam ustawodawca chce wprowadzić limity lub całkowicie zlikwidować niektóre formy reklamy, w szczególności wyskakujące okienka czyli Pop-upy oraz top-layery czyli reklamy zakrywające treść strony. Pomijając już bezsens zakazywania pop-upów, z których reklamodawcy praktycznie już nie korzystają i są one całkowicie blokowane przez nowsze przeglądarki, ograniczenie top-layerów, które są teraz podstawową formą reklamy spowoduje ogromne straty finansowe wśród portali.

Można odnieść wrażenie, że cała ta ustawa próbuje uszczęśliwić nas na siłę, a politykom bardzo nie podobają się żartobliwe maile które przesyłają sobie internauci.... Jeżeli ustawa ta wejdzie w życie, przeciętny internauta będzie zmuszony do dokonywania opłat za treści które były dla niego do tej pory dostępne bezpłatnie. Zastanawia mnie jedno – czy wtedy Ministerstwo Transportu wprowadzi nakaz udostępniania tych treści bezpłatnie co oznacza „pracuje za darmo” ??

Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami na ten temat. Pełen tekst artykułu w Gazecie Prawnej znajdą Państwo pod tym adresem.

Komentarze (3)
Hazard w internecie
 Oceń wpis
   
Ostatnio dość głośno mówi się o legalizacji hazardu internetowego w Polsce.... a właściwie o jej braku. Według ostatnich informacji hazard internetowy w Polsce nie zostanie zalegalizowany. Co to oznacza w praktyce? Postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze w tym temacie.

Rok do roku, według ostrożnych szacunków wpływy firm zajmujących się hazardem online, rosną od 17 do 28%. Duży rozrzut w tych szacunkach spowodowany jest po pierwsze niechęcią do dzielenia się informacjami jak bardzo dochodowy jest to biznes, po drugie, wpływ na to ma sposób w jaki działają tego typu firmy. Sposób ten jest też główną przyczyną tego, że..... nie da się odgórnie zakazać hazardu online. Nie znikną, ani internetowe kasyna dla polskich graczy, ani zakłady sportowe.

Jak działają firmy zajmujące się tym biznesem? Przepis jest bardzo prosty. Siedziba firmy znajduje się w kraju o dogodnych uwarunkowaniach gospodarczych i prawnych. Tam najczęściej lokowane są także serwery danej firmy. Następnie powstaje kilka różnych wersji tego samego serwisu, skierowanych i dostosowanych do wymagań obywateli poszczególnych państw. Firmy nie muszą zakładać filii regionalnych w danym państwie bo.... po prostu nie mają takiej potrzeby. Płatności to najczęściej płatność kartą kredytową online. Internauci na ogół nie zadają sobie trudu aby sprawdzić gdzie znajduje się siedziba danego dostawcy usług. Dowiadują się tego najczęściej w momencie kiedy uda im się wygrać - na ich konto wpływają pieniądze z zagranicznych rachunków bankowych.

Co to oznacza w praktyce? Tylko jedno - państwo traci całkowitą kontrolę nad tak dochodową gałęzią biznesu. Firmy te nie płacą podatków w Polsce, a obywatele najczęściej nie płacą podatków od wygranej. W sytuacji, gdy w naszym państwie ciągle brakuje pieniędzy, brak legalizacji hazardu online wydaje się posunięciem trochę groteskowym aby nie powiedzieć śmiesznym. No chyba, że są to kroki mające na celu wprowadzenie na polski rynek jakiegoś państwowego monopolisty o uprzywilejowanej pozycji.... ale to już inna historia....
Komentarze (2)
1 | 2 |
Ankieta
Czy zdaża Ci się klikać w banery reklamowe?
Nie, nigdy!
Tak, gdy zainteresuje mnie ich treść
Czasem przez pomyłkę
Najnowsze komentarze
2013-11-26 16:17
annakalina:
Inwigilacja w internecie
Oczywiście, że nie jesteśmy anonimowi. Z powodzeniem można wytropić np. kto nas obraził na[...]
2012-12-14 18:30
windykator_:
Biznes w internecie
Trudno zrobić przemyślany biznes plan na tak nieznanym i nieprzewidywalnym gruncie. Tu trzeba[...]
2012-11-30 14:55
Sprzedaż mieszkań:
Kto się boi naszej klasy?
Teraz trzeba postawić pytanie: Kogo się boi NK?